Łojenie - BLOG

O autorze ↓

Życie żony amerykańskiego policjanta - czyli od larwy do motyla

Najpodlejszymi typami występującymi w amerykańskich srilerach są żony dzielnych policjantów.

Najpodlejszymi typami występującymi w amerykańskich srilerach są żony dzielnych policjantów. One nic nie kumają. Mają za złe – a to, ze nie zadzwonił, nie przyszedł na rodzinne spotkanie, do dziecka na jego szkolne przedstawienie, lub mecz, obiecuje wakacje , restauracje, nowy początek w ich małżeńskim życiu – a tymczasem: nie zadzwonił, nie przyszedł, itd. Ta kobieta nie rozumie, ze on tam –akurat na dwa tygodnie przed urlopem albo na dzień przed emeryturą – goni seryjnego mordercę kobiet, bo nic go tak nie porusza jak zamordowana kobieta, czasem w kawałkach, w wieku jego córki. Trzeba półtorej godziny filmu, żeby żona wreszcie zrozumiała, że amerykański system nie jest w stanie ochronić świadka koronnego albo zagrożonej jedynej ofiary, która przeżyła napad mordercy i będzie jutro zeznawać; że powiedzenie tej ofierze “siedż tu, zamknij drzwi i nigdzie nie wychodż” może się okazać niewystarczającym środkiem dla skutecznej ochrony sierotki przed akcją mafijnych zbirów – jednym słowem – nie rozumie ,że tegoż cennego świadka trzeba przechować u siebie w domu. Wtedy wychodzi z owej żony policjanta cała podłość charakteru – przy, oczywiście, niedomkniętych drzwiach, wrzeszczy na swojego szlachetnego męża-policjanta, że to nie przytułek, ochronka ani żadne takie i niech się tamta zabiera. Tamta słyszy i się zabiera i mamy kolejne pół godziny na szukanie sierotki. Jest jednak nadzieja. Na sam koniec, gdy złoczyńca piecze się na elektrycznym krześle, z przebitką na zadowoloną sierotkę i czułą scene policjanta z żoną – widzimy wreszcie, że zrozumiała, przeszła ewolucję i jest teraz już gotowa na następnych koronnych świadków w domu.
Trwa ładowanie komentarzy...